piątek, 22 stycznia 2016

CZYTELNIA


W rodzinnym mieście nigdy nie chodziłam do szkolnej biblioteki (czy innej) by się pouczyć. Teraz na UWR, latam codziennie. To czytelnia prof. Jana Kosika - czysto, jasno, ciepło, za oknem piękny widok, spokój i cisza. Miodzio.
Bisous!

niedziela, 3 stycznia 2016

BABCIA RÓŻA



Dziś, chciałabym podzielić się z wami krótką historią bardzo bliskiej mi osoby. Na breloku powyżej jest zdjęcie mojej babci Róży z młodości. Podczas wigilijnej kolacji mogłam po raz enty posłuchać jej historii. Róża, tak jak i ja, urodziła się na Lubelszczyźnie. W Lublinie skończyła studium nauczycielskie. Wprowadziła się z dziadkiem do Opola Lubelskiego gdzie urodziła dwóch synów. Przez rok mieszkała w Związku Radzieckim, gdzie szlifowała język rosyjski, którego później uczyła w liceum i szkole podstawowej. Odkąd pamiętam, babcia 'prowadziła' dwa domy, wychowała wnuczki, gotowała pełne finezji dania i zawsze potrafiła mądrze doradzić. Gdy ją pytam co jej się śniło, odpowiada, że we śnie była w podróży. Zwiedziła wiele miejsc. W ZSRR była w Leningradzie, Moskwie, Orle, Petersburgu, Jasnej Polanie, na Krymie, była także w Bułgarii, NRD, w Londynie, Francji, Chorwacji, Litwie we Włoszech, a w te wakacje byliśmy razem w Czechach. Gdy gdzieś idę zawsze do niej dzwonię, po prostu żeby pogadać. Jak każda babcia przesadnie dba o moją dietę i ciepłe ubranie. Od kiedy mieszkam we Wrocławiu, przez telefon uczy mnie jak szybko przygotować coś dobrego do zjedzenia czy pozbyć się plamy z wosku. Najchętniej zabrałabym ją do siebie do Wrocka, bo chciałabym żeby nauczyła mnie jeszcze więcej niezwykłych dań i swoich mądrości, które otrzymała przez swoje piękne życie. Na nowy rok 2016, życzę sobie być taka jak babcia, z wielkim sercem, mądrą głową i niezłomnym duchem! Bisous



czwartek, 31 grudnia 2015

BILANS KULTURALNY GRUDNIA '15


Hej, dziś mam dla Was kulturalne podsumowanie miesiąca. Muszę przyznać, że w grudniu nie byłam zbyt kreatywna w swoich wyborach, sami zobaczcie.

MASTERCHEF - średnio kulturalna rozrywka, jednak muszę tu o niej wspomnieć bo w tym miesiącu obejrzałam dwa sezony Amerykańskiego MC, co zjadło mi dużo wolnego czasu (i paczek tescowych nachosów). Bardzo polubiłam Gordona, dowiedzialam się co to jest filet mignon , no same plusy. Porównując Amerykańskiego MC do Polskiego, nasz slowiański jest mniej nastawiony na dziką rywalizacje, podczas gdy za wielką wodą co rusz ktoś podstawia noże innym.

POSTMODERN JUKEBOX - to kanał na youtube gdzie mozecie znaleść covery popularnych piosenek w wersji vintage. Moje ulubione to: Lean On, hey there delilah, oops!... i did it again, habits.

WATAHA - Polski serial produkcji HBO, który obejrzałam już rok temu i wtedy zrobił na mnie ogromne wrażenie, Epicka natura polskich gór w bardzo estetycznym wydaniu. Serial opowiada o kapitanie straży granicznej, o nielegalnych przerzutach broni, narkotyków i ludzi z klimatycznymi Bieszczadami w tle. Dodam jeszcze, że serial ma tylko 6 odcinków i chodź zostawia miejsce na następny sezon, niestety albo stety go nie będzie.

ŚLEPNĄC OD ŚWIATEŁ - nie wiem co napisać,  Książka mi się podobała ale pozostawiła też we mnie niesmak, Warszawa od teraz będzie mnie straszyć po nocach swoją ciemną stroną, posypaną białym proszkiem. Strach się bać jeżeli chociaż połowa tych rzeczy jest prawdą.

Dziś podobno cała Europa bawi się we Wroclawiu, a ja dopiero w sobotę wracam na Dolny Śląsk. Jestem bardzo ciekawa jak to będzie 'żyć w mieście kultury 2016' ;) Szampańskiego Sylwestra!
Bisous!

niedziela, 29 listopada 2015

BILANS KULTURALNY LISTOPADA '15


Cześć, na dziś przygotowałam nowy cykl. Co miesiąc zamierzam wrzucać krótkie kulturalne podsumowanie miesiąca, które nazwę bilansem kulturalnym - no ba, przecież będę księgową. ;)

STYLE LIKE U - kanał na którym Matka i Córka przeprowadzają inspirujące wywiady. Każdy filmik opowiada historię innej kobiety, która zdejmując po kolei swoje ubrania obnaża też swoją osobowość,  kompleksy, porażki.  Poruszane są takie problemy jak brak akceptacji swojego ciała, orientacja seksualna, dyskryminacje rasowe, starość. Poruszające i niezwykle inspirujące. Wnioski: trzeba zaakceptować siebie i żyć w zgodzie ze swoimi przekonaniami. Moje ulubione wywiady: Domino Kirke, Caitlin Stasey, Marie Southard Ospina.

WIEDŹMIN - Krew elfów skończyłam czytać po raz 3 bardzo szybko, czego nie mogę powiedzieć o grze. Z małym strachem pryzmuję wiadomości o realizowanych planach filmu o wiedźminie. Niech dobra Melitele ma ich w swojej opiece a tych którzy nie widzieli recenzji Mietczyńskiego klikajcie tu!

CHEMIA - przyjechała na dwa dni do rodzinnej miejscowości i wybrałam się do kina, sama. Z początku film odrzucił mnie swoim brakiem realizmu. Słodko-gorzki, ozdobiony ciekawymi animacjami, bogaty w nowoczesne stroje. Czasem dobrze się wzruszyć, a przy tym filmie można płakać, można się też zszokować patrząc na kobiece ciało w zaawansowanej ciąży po mastektomii obydwu piersi. Ulubiony tekst: Jak coś cię dotyka, to znaczy, że cię dotyczy. Pozycja nieobowiązkowa.

SPECTRE - miło było śledzić dalsze losy Jamesa. Przyjemny choć dla mnie zbyt długi ale może się czepiam. Świetna rozrywka!

RADZKA RADZI - nie kupiłabym tej książki gdyby nie ogromna sympatia do autorki. Ale skusiłam się i nie żałuję, bo Magdalena zrobiła świetną robotę. Napisana lekkim językiem, bogata w rzeczowe porady i wskazówki, inspirujące ilustracje. Oprócz kanału Radzka działa też na snapchacie: radzkaradzi

JELENIEJAJA - filmiki na poprawę nastroju, śmieszne!

Widziałam też Kosogłosa cz. 2 ale nie mam nic do powiedzenia - dla mnie nuda. i zaczęłam Ślepnąc od świateł. Do następnego miesiąca!

Bisous!

sobota, 19 września 2015

ROAD TRIP


Ostanie tygodnie w rodzinnym mieście mijają mi bardzo przyjemnie. Odpoczywam, nadrabiam lekcje francuski, czytam ('13 pięter' Filipa Springera - pierwsza część czasem szokowała a czasem nudziła, druga zapowiada się ciekawiej)  sprzątam pokój, wyrzucam niepotrzebne rzeczy, pakuje te niezbędne. Wybieram się na studia do Wrocławia. Wczoraj z mamą i dziadkiem wybraliśmy się do lasu. Jesienne promienie na leśnym wrzosowisku, znikoma ilość komarów, całkowity brak grzybów i to uczucie. Coś ważnego, wyjątkowego, impresja. Wracając włączyłam happysad (kiedyś  słuchałam w dużych ilościach liczonych  słowem mamy 'ścisz to!') I dokładnie przyglądałam się domom, suchym polom, zagajnikom. Rano oczyściłam pokój w najbardziej nieodpowiedzialny sposób z możliwych, z resztek moich pamiętników. Na krańcu świata zostawiłam popiół i łzy. A dziś, poprosiłam Mamę o ostatnią w tym roku podróż do domu dziadków na wsi. Nie pojechałyśmy ekspresówką. Wybrałyśmy drogę dużo dłuższą za to pełną 'słowiańskiego ducha'. Klucząc klonowymi alejkami, leśnymi tunelami dwa razy gubiłyśmy drogę. Sady jabłkowe, jedno izbowe chałupki, tajemnicze ogrody, młyn, hawira sołtysa, drewniane stodoły, studnie, malutkie  szkoły podstawowe i wiele innych miejsc którym zrobiłam zdjęcia. Zjadłam babciny krupnik z marchewką, ziemniaczkami i pietruszką. Mogłam jeszcze raz wzruszyć się patrząc na smutne jesienne oblicze lubelskiej wsi.








 Przepiękna kapliczka postawiona na pniu drzewa.
























Tam gdzie nowoczesność miesza się z kiczem, brzydkim sześcianem, pałacykiem z kolumnami i opuszczona gnijąca chałupą.






wtorek, 18 sierpnia 2015

ŻYCZENIA URODZINOWE

Dobre życzenia na 18 urodziny już dałam, oto przepis:


‘Zdrowia, szczęścia i czułego seksu na 18-stkę’



fot. z mojej imprezy urodzinowej, zawsze puszczaliśmy sztuczne ognie 

Dziś moja dziewiętnastka, zatem z tej okazji zebrałam kilka życzeń odbiegających od ‘wszystkiego najlepszego’ które chciałabym usłyszeć.

Życzę sobie obniżenia wymagań, odrzucenia niepotrzebnych pragnień czy zawyżonych oczekiwań. Znalezienia szczęścia w braniu życia takim jakim jest. Życzę sobie szybkiego zaprzestania jakiegokolwiek porównywania mojego życia z życiem innych (szczególnie, z urywkami pieknego życia ukazanego w sieci). Żebym mogła codziennie zdawać sobie sprawę, że mam wszystko i niczego mi nie brakuje.

Życzę sobie poznania (znania) własnej wartości. Żebym już nie trwoniła czasu na szukanie wad, i bez wstydu czy skromności mogła przyznać się do zalet. Zdobycia niezachwianej pewności siebie a równocześnie zdolności przyjmowania krytyki i wyciąganiu z niej wniosków.

Życzę sobie tłustego rozwoju horyzontów, czasu na czytanie, oglądanie i bycie. No i pieniążków na podróżowanie! Życzę sobie mówienia życiu ‘tak, tak yes oui!’ szukania nowych ścieżek, doświadczeń, przyjemności. Życzę sobie odwagi do podejmowania nowych wyzwań, mówienia ludziom co myślę, odwagi do czystej, prostej szczerości, odwagi w otwieraniu wiadomości czy odbieraniu telefonów! Otwartości do ludzi i przełamania strachów czy stereotypów.

Życzę sobie, żeby dobre riposty przychodziły do główki szybciej, a ludzie rozumieli moje komunikaty z przypadkowo wstawionymi literkami lepiej! Żebym zaczęła pytać się ‘Dlaczego tak myślisz?’ zamiast mieszać kogoś z gównem. O o o! i jeszcze żebym mówiła ‘moim zdaniem to głupie…’ zamiast samej obelgi. I żeby wszyscy tak robili!  

Na koniec, życzę sobie wyrozumiałości i cierpliwości. Nic od razu i nic na siłę. Żebym co dzień mogła być coraz lepsza dla bliskich. Żebym unikała niepotrzebnych kłótni o to kto ma racje czy tam był niebieski czy zielony ludzik. Nie ma to najmniejszego znaczenia co tam było, ważne, że Cie kocham aż do śmierci!

Chciałabym jeszcze zdrowie, ale wykorzystałam już wszystkie życzenia, a nie można życzyć sobie więcej życzeń.

  Bisous

wtorek, 28 lipca 2015

PRZYSTANEK

A to jest przystanek. Wierzcie lub nie ale składa się on z takich maciupeńkich kuleczek które krążą wokół siebie. Wyobraź teraz sobie, że ziemia też jest taką kulą która krąży wraz z innymi. Rozumiesz? My też jesteśmy jakimś przystankiem.



bar na Kopie, przystanek w podróży na Śnieżkę